Na tropie drapieżników, Łemków i Bojków. "Lato z Radiem" w Bieszczadach

6/21/2022, 12:43:00 PM

Choć zainteresowanie Bieszczadami rośnie z roku na rok, to wciąż można znaleźć tam miejsca zachwycające dzikością i pierwotnym urokiem. Liczne tajemnice tej części Karpat, pierwszego dnia "Lata z Radiem", odkrywał Maciej Walecki. 

Na tropie drapieżników, Łemków i Bojków. "Lato z Radiem" w Bieszczadach

Maciej Walecki w poszukiwania rysia, ruszył w Bieszczady cz. 1 (Lato z Radiem/Jedynka)

00:00

Maciej Walecki w poszukiwania rysia, ruszył w Bieszczady cz. 2 (Lato z Radiem/Jedynka)

00:00

Maciej Walecki w poszukiwania rysia, ruszył w Bieszczady cz. 3 (Lato z Radiem/Jedynka)

00:00

Maciej Walecki odwiedził Hodowlę Zachowawczą Konia Huculskiego w Wołosatem (Lato z Radiem/Jedynka)

00:00

Poznać rysia

Cechy szczególne? Uszy zakończone czarnymi pędzelkami włosów, bokobrody i cętkowane futro. Świetnie wspinają się po drzewach i szybko między nimi biegają. Ryś jest trzecim pod względem wielkości, po niedźwiedziu i wilku, europejskim ssakiem. Zobaczyć go "na żywo" to sukces. Ale dla reporterów "Lata z Radiem" nie ma rzeczy niemożliwych. Na poszukiwania, w Bieszczady, wybrał się Maciej Walecki. - Rysie prowadzą skryty tryb życia, ale czasami chodzą szczytami. Wykorzystują też zagubione w lesie granie - tłumaczy Bartosz Pirga z Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Ich kryjówki często znajdują się wśród rozpadlin, miejsc znacznie oddalonych od ludzkich siedzib. Rysie można usłyszeć na przykład podczas rui. - Słyszałem też pomrukiwanie matki, za którą podążały młode. To była rysica prowadząca dwa kociaki - mówi gość "Lata z Radiem". Dodaje, że na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego pojawia się sześć osobników dorosłych. Zaznacza jednocześnie, że zwierzęta nie stosują się do naszych barier administracyjnych. Swobodnie przekraczają granice, stąd niemożliwe jest dokładne określenie populacji rysia w Polsce. 

Na tropie drapieżników

Podczas wędrówki Maciej Walecki trafił wraz ze swoim przewodnikiem na tropy wilcze. Okazuje się, że zwłaszcza w zimie, gdy szlaki turystyczne są mniej uczęszczane, w ich pobliże zapuszczają się drapieżniki. - Świerk jest naturalnym parasolem. Jest tam mniej śniegu, jest osłona przed wiatrem i często zwierzęta drapieżne moszczą sobie swoje legowiska właśnie pod tymi drzewami - mówi Bartosz Pirga. Jak się okazuje, zwierzęta w przyrodzie poszukują różnorodności.

Tam, gdzie się znajdują, las jest bardziej urozmaicony. - To las mieszany, pełen naturalnych wykrotów - słyszymy. By mieć możliwość obserwacji poszczególnych osobników w ich naturalnym środowisku, Bartosz Pirga zakłada fotopułapki. - Zwierzęta wchodzą we wzajemne interakcje, polują na podobne zdobycze, podkradają je sobie. Mnogość tych interakcji jest niesamowita. Fotopułapka pozwala obserwować je w sposób bezinwazyjny - zaznacza.

Bądźmy odpowiedzialni

Na koniec wędrówki Bartosz Pirga zaapelował, by w przypadku natrafienia w lesie na młode zwierzęta nigdy nie brać ich na ręce. - Pozostawcie je naturze, pozostawcie je ich matkom - usłyszał Maciej Walecki. Małych rysiów co prawda nie udało się spotkać, warto jednak pamiętać, że ten gatunek zamieszkuje Bieszczadzki Park Narodowy i ukraiński Nadsański Regionalny Park Krajobrazowy. O przetrwanie gatunku walczyło wielu przyrodników i leśników.

W hodowli koni huculskich

Maciej Walecki odwiedził także Zachowawczą Hodowlę Konia Huculskiego w Wołosatem. To wyjątkowe zwierzęta, szukające przede wszystkim autentycznego kontaktu z człowiekiem. Są mniejsze niż choćby koniki polskie, ale jednocześnie silne i wytrzymałe. - Od samego początku ciężko pracowały. Nazwę wzięły od górali Hucułów, którym towarzyszyły w życiu codziennym - podkreśla Karolina Kowalczyk, kierownik hodowli. Były wykorzystywane nie tylko jako zwierzęta juczne, ale również do zrywki drzewa.

Bieszczadzki Park Narodowy zaczął dbać o konie huculskie w roku 1993. Wówczas przybyły pierwsze klacze, zakupione od hodowców prywatnych oraz od stadniny w Siarach. - To hodowla zachowawcza. Dbamy przede wszystkim o zróżnicowanie genetyczne. Nie propagujemy tego, by konie szły w typ sportowy. Chcemy, by zachowały wygląd "starego hucuła" - zwraca uwagę gość Macieja Waleckiego. W tym momencie w Wołosatem znajduje się 68 koni.

Czytaj też:

Osadnictwo w Bieszczadach

Bieszczady to również bogata kultura, złożona historia. Tereny te zamieszkiwali Łemkowie i Bojkowie. - Gdybyśmy byli tu cztery wieki temu, można byłoby powiedzieć, że zasiedlanie tego obszaru dopiero się zaczyna - mówi Ryszard Prędki, dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Wówczas z południa przybywali pasterze wołoscy i trwali w górach przez wiele lat.

- Żyli tak, jak pozwalała im natura - dodaje gość "Lata z Radiem". Kolonizacja przebiegała powoli. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy były trudne do uprawy gleby szkieletowe występujące w okolicy. - Ale dobrze może rozwijać się roślinność zielna. Dlatego Huculi po odlesieniu znacznej części powierzchni połoninowych poszerzali swoje powierzchnie używane np. jako łąki - podsumowuje Ryszard Prędki.

ZOBACZ SPOT PROMUJĄCY TEGOROCZNE "LATO Z RADIEM":

YouTube/Polskie Radio

***

Tytuł audycji: Lato z Radiem

Prowadził: Roman Czejarek

Reporter: Maciej Walecki

Goście: Bartosz Pirga (Bieszczadzki Park Narodowy), Karolina Kowalczyk (kierownik Zachowawczej Hodowli Konia Huculskiego w Wołosatem), Ryszard Prędki (dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego)

Data emisji: 21.06.2022 r. 

Godzina emisji: 9.00 - 12.00

mg

Powrót